Nie mam chwilowo czasu napisać merytorycznego wpisu na tematy legislacyjne, zdecydowałem się więc na kilka zdań ogólnych refleksji związanych z prowadzeniem bloga. Blog legislatora jest niszowy, nie spodziewałem się, że będzie miał jakieś szerokie grono odbiorców. Programowo o to nie zabiegam. Mało, a nawet bardzo mało, jest komentarzy do poszczególnych wpisów. Wiedziałem, że tak będzie. Nie przeszkadza mi to. Wiem, że wpisy trafiają tam gdzie chcę, żeby były czytane. Co jakiś czas natomiast, doświadczam stanu miłego zaskoczenia, kiedy kontaktuje się ze mną osoba, która czyta blog i zadaje pytanie, prosi o poradę albo po prostu kieruje pochwały za moją blogową działalność. Szczególnie jednak satysfakcjonują mnie takie sygnały od moich odbiorców, z których wynika, że dzięki blogowi poszerzyli swoją wiedzę o legislacji, a czasem, że dopiero teraz dowiedzieli się, że jest taki przedmiot prawniczej aktywności będący odrębną umiejętnością czy kompetencją. Cieszy mnie, że poszerza się grono interesujących się problemami legislacji.

Jednym z momentów, który dał mi wyżej opisywaną satysfakcję, była prośba abym udzielił wywiadu jako legislator – przedsiębiorca, z którą zwróciła się do mnie autorka innego bloga prawniczego. Co z tego wynikło, możecie przeczytać na stronie emiliaandrzejewska.pl w zakładce http://emiliaandrzejewska.pl/2017/11/25/o-legislacji-ekstremalnie-odpowiedzialnej-czyli-wywiad-wlodzimierzem-zajacem/ .

Następną razą będzie merytorycznie.

 

WZ