Przepisy o wejściu w życie o nieznośnie krótkiej vacatio legis

I znowu przychodzi mi narzekać. Pocieszam się tylko tym, że czynię to w słusznej sprawie.

Ci, którzy byli na moich ostatnich szkoleniach wiedzą, że każde z nich zaczynam od pytania, jaka wartość w prawie (w przepisach) jest dla nich najważniejsza. Zawsze uzyskuję jako pierwszą odpowiedź, że precyzyjność, jasność, jednoznaczność lub inne podobne określenie. A ja zawsze dodaję, że dla mnie podstawowa wartość prawa to jego trwałość, albowiem po to tworzymy prawo, aby jak najdłużej było ono stosowane. I jeszcze podkreślam, że zmiana prawa, czy wprowadzenie w życie całkiem nowego aktu normatywnego to moment najtrudniejszy dla legislatora i dla adresata prawa. Ten pierwszy, musi odpowiednio zredagować przepisy końcowe, rozstrzygając, czy nie będą potrzebne jakieś normy intertemporalne, ten drugi musi się dostosować do zmiany. Musi powstać swoistego rodzaju harmonia w procesie zmiany prawa i sytuacji podmiotów, których ta zmiana dotyczy i to zarówno tych, którzy mają się do prawa zastosować, jak i tych, którzy odpowiadają za jego prawidłowe stosowanie.

Bardzo jasno, jednoznacznie i precyzyjnie wypowiadał się w tych kwestiach Trybunał Konstytucyjny. Po prostu zacytuję: „(…) nakaz stosowania odpowiedniej vacatio legis jest samodzielną konstytucyjną zasadą prawa. Jest ona elementem demokratycznego państwa prawnego. Ma ona oparcie także na zasadzie zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa. Stosowanie tej zasady ma służyć budowaniu tego zaufania (wyrok z 9 kwietnia 2002 r., K 21/01). Zarazem zasada odpowiedniej vacatio legis jest jedną z dyrektyw prawidłowej legislacji, której stosowanie jest obowiązkiem prawodawcy (wyroki z: 15 lutego 2005 r., K 48/04 i 28 października 2009 r., K 32/08)” (Proces prawotwórczy w świetle orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego s. 55). Te wypowiedzi powstały na gruncie spraw dotyczących zapewnienia odpowiedniego spoczynku przepisów przed ich wejściem w życie. Niestety zmiany w prawie wynikają często z „potrzeby chwili”, gdy nie ma możliwości ustalenia długości vacatio legis adekwatnej do zakresu i „głębokości” zmian.

Podkreślić z całą mocą należy, że nakaz zachowania odpowiednie długości vacatio legis znalazł swoje odzwierciedlenie w przepisach ustawowych, albowiem art. 4 ustawy o ogłaszaniu aktów normatywnych i niektórych innych aktów prawnych stanowi wprost:

Art. 4. 1. Akty normatywne, zawierające przepisy powszechnie obowiązujące, ogłaszane w dziennikach urzędowych wchodzą w życie po upływie czternastu dni od dnia ich ogłoszenia, chyba że dany akt normatywny określi termin dłuższy.

  1. W uzasadnionych przypadkach akty normatywne, z zastrzeżeniem ust. 3, mogą wchodzić w życie w terminie krótszym niż czternaście dni, a jeżeli ważny interes państwa wymaga natychmiastowego wejścia w życie aktu normatywnego i zasady demokratycznego państwa prawnego nie stoją temu na przeszkodzie, dniem wejścia w życie może być dzień ogłoszenia tego aktu w dzienniku urzędowym.

Podkreślam też, że właściwie art. 4 (i jeszcze art. 5) ustawy o ogłaszaniu … to jedyne przepisy ustawowe odnoszące się do legislacji w jej wymiarze formalnym i materialnym. Jeśli toczą się dyskusje, czy „Zasady techniki prawodawczej” obowiązują Sejm i posłów lub „nierządowe” podmioty, to chyba nikt nie będzie dyskutował, że obowiązuje ich ustawa. A więc proste reguły – 14 dni to standard (minimum minimorum), ale jeśli materia tego wymaga, to powinno być dłużej, a tylko wtedy, gdy jest to uzasadnione w danym przypadku, może być krócej niż 14 dni, z tym, że jeśli dniem wejścia w życie ma być dzień ogłoszenia, to przesłanką musi być wyłącznie ważny interes państwa pod warunkiem, że nie zostanie naruszona zasada demokratycznego państwa prawnego.

Ustawa jest więc liberalna, dla skracania „standardowej” vacatio legis wystarczy „uzasadniony przypadek”, czyli pojęcie o szerokim znaczeniu. Tylko, że moim zdaniem, „uzasadniony przypadek” nie może prowadzić do łamania zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa i innych zasad wynikających z art. 2 Konstytucji, zwłaszcza, że gdy nie są to akty błahe, a wpływające istotnie na prawa i obowiązki adresatów – obywateli i podmiotów gospodarczych. Tymczasem, zasada odpowiedniej długości vacatio legis często jest naruszana w sposób oczywisty, przy braku dla tego naruszenia racjonalnego (uzasadnionego), obiektywnego usprawiedliwienia. Oto trzy świeże przykłady.

  • ustawa z dnia 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. poz. 1000) – ogłoszenie 24 maja 2018 r. o godz. 16, 45 min., 30 sek., wejście w życie 25 maja 2018 r. Właściwie nie potrzeba komentarza. Ustawa bardzo ważna, dotycząca wszystkich obywateli, podmiotów gospodarczych, organizacji społecznych i organów administracji publicznej. Państwo dało nam całe 7 godzin 14 minut i 30 sekund, żeby przygotować się do wejścia w życie nowej ustawy. Jedyną właściwą reakcją powinien być pusty śmiech. (Wiem, wiem, przecież od trzech kwartałów i tak się wszyscy przygotowywali uczestnicząc w szkoleniach z przepisów, które nie były nawet skierowane do Sejmu, a RODO i tak obowiązywałoby jako bezpośrednie prawo unijne, ale niewiele umniejsza to wadze deliktu, jakiego się dopuszczono.)
  • ustawa z dnia 22 marca 2018 r. o zmianie ustawy – Prawo łowieckie oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. poz. 651) – ogłoszona 30 marca 2018 r., wejście w życie 1 kwietnia 2018 r. Ustawa systemowo zmieniająca przepisy prawa łowieckiego. Wprowadzono nową procedurę szacowania szkód łowieckich w oparciu o zespoły składające się między innymi z przedstawicieli organów wykonawczych (sołtysów) jednostek pomocniczych gmin. Nie było możliwości właściwego „zastartowania” tych przepisów od następnego dnia. Efekt – chaos totalny i ośmieszenie państwa, łącznie z wezwaniami organów odpowiedzialnych za właściwe stosowanie przepisów do ich … niestosowania.
  • rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 15 maja 2018 r. w sprawie wynagradzania pracowników samorządowych (Dz. U. poz. 936) – ogłoszenie 17 maja, wejście w życie 19 maja. Mimo relatywnie niewielkich zmian merytorycznych, rozporządzenie o dużym ciężarze gatunkowym, obniżające płace samorządowców. Pomijając kontekst polityczny zmian, to także oczywista porażka państwa.

Powyższe akty łączy jedna wspólna cecha – prace nad nimi trwały długo, wystarczająco długo, aby zapewnić im właściwą długość vacatio legis (np. nowela prawa łowieckiego przekazana została do uzgodnień resortowych 4 czerwca 2016 r, a do Sejmu wpłynęła 15 listopada 2016 r.). Szkoda że, normy ustanowione w art. 4 ustawy o ogłaszaniu aktów normatywnych i niektórych innych prawnych nijak się mają do rzeczywistości, gdy po drugiej stronie szali wagi prawa i sprawiedliwości jest interes partyjny.

Po tych wywodach powinienem sprostować tytuł wpisu na: Przepisy o wejściu w życie o bezprawnie krótkiej vacatio legis.

 

WZ